Zaczęłam czytać dzisiaj książkę której fragmenty były w teledysku do piosenki ''Blood, Sweat and Tears''. Jest tak cudowna i pełna mądrych zdań. Oto słowa autora, które poryszyły mnie już na trzeciej stronie:
Życie każdego człowieka jest drogą ku samemu sobie, próbą znalezienia drogi, zaznaczenia ścieżki. Żaden człowiek nie był nigdy w pełni samym sobą, lecz mimo to każdy ku temu dąży, jeden w mroku, inny w światłości, jak kto umie.[...] Wszystkich nas wiąże wspólne pochodzenie, matka, wszyscy dobywamy się z tej samej czeluści; każdy mimo to, próbą będąc, miotany z głębi ducha, zdąża do własnego celu. Możemy zrozumieć się nawzajem; lecz wyjaśnić samego siebie każdy może tylko sam.
A tutaj wstawiam piosenkę. Początek możecie przewinąć o 50 sek bo dopiero wtedy się zaczyna;)
Jeżeli chodzi o dietę to dzisiaj zjadłam 1700 kcal, więc jest za dużo jedzenia do wymieniania, więc nie wymienię😅 . Na swoje usprawiedliwienie mam 1h spaceru, ponad godzinę na boisku i 20min badmintona. Oprócz tego oglądałam animowego tasiemca- Naruto. Jestem na 90 odcinku, a dalej mi się nie znudziło (aż sama jestem zdziwiona:).
Myślę nad tym by zacząć oglądać serial Stranger Things. Jeżeli ktoś z was już oglądał lub ogląda i może mi napisać swoją opinię w komentarzu to byłabym bardzo wdzięczna.
Żyjcie szukając samych siebie i bądźcie szczęśliwi na tej drodze. Do następnego :*
Zaczynam nowe liczenie dni.
45- tyle zostało do nowego roku szkolnego.
61,4 - tyle pokazała dziś moja waga. Czuję jakbym cofnęła się w czasie. Znów zaczynam wszystko od nowa.
Ostatnio odkryłam stronkę na której można stworzyć swój model 3D wpisując tylko wagę i wzrost. Wpisuje się także ile kilogramów chciałoby się schudnąć i voila! Można zobaczyć jak będzie się wyglądać po schudnięciu. Oczywiście wiadomo że każdy ma inną sylwetkę i nie będzie wyglądać jak ta pani 3D, no ale jednak jest to motywujące zobaczyć siebie kilka kilo chudszą:)
Tutaj wstawiam linka- http://diety.odwazsie.pl/index.php/mid/67/fid/1257&cookie=1
Kupiłam sobie kolorową farbę do włosów i dzisiaj pofarbuję końcówki na fioletowo. Na początku chciałam farbnąć całe włosy (no bo przecież to tylko na wakacje), ale wtedy pojawił się problem- RODZICE. Dobra już nie narzekajmy, ważne że zgodzili się chociaż na to :P
Teraz przedstawię dzisiejszy bilans. Może nie jest super zdrowy i fit, ale przynajmniej jest mniej kalorii niż wczoraj:
Wracam:)
Niedługo wyjeżdżam w góry więc mam nadzieję, że przez wędrówki waga szybciej spadnie.
Ostatnio się nie ważyłam, bo wagę pożyczyli sąsiedzi. Podam ją jutro chociaż bardzo się boję. Jestem niemal pewna że będzie więcej niż ostatnio😥.
Dzisiaj zjadłam 1700 kcal. Stwierdziłam, iż będę stopniowo zmniejszać kalorie by nie dostawać napadów.
Jestem w trakcie czytania książki ''Królestwo kanciarzy''. Ta książka, mimo tego że jest młodzieżówką, jest także naprawdę świetną fantastyką. Jeżeli ktoś chciałby ją przeczytać to najpierw trzeba zapoznać się z ''Trylogią grisza'' , a później ''Szóstką wron'' i dopiero wtedy z królestwem kanciarzy (wszystko to napisała Leigh Bardugo). Tylko w takiej kolejności zrozumie się cały przedstawiony tam świat. Jest to jedna z moich ulubionych książkowych serii.
Tutaj wstawiam opis pierwszej książki z trylogii grisza gdyby ktoś był zaineresowany :
Żołnierka. Przywoływaczka. Święta.
Osierocona i nikomu niepotrzebna Alina Starkov jest żołnierką, która wie, że może nie przeżyć swojej pierwszej wyprawy do Fałdy Cienia – połaci nienaturalnego mroku, na której wprost roi się od potworów. Kiedy jednak jej pułk zostaje zaatakowany, Alina wyzwala w sobie uśpioną dotąd magiczną moc, o której istnieniu nie miała pojęcia.
Następnie wkracza do ociekającego przepychem świata monarchów i dworskich intryg, gdy podejmuje szkolenie wśród griszów, wojskowej elity swojego kraju, i daje się zauroczyć ich niesławnemu dowódcy, zwanemu Zmroczem. Zmrocz uważa, że Alina potrafi przywołać moc zdolną zniszczyć Fałdę Cienia i zjednoczyć rozdarty wojną kraj – w tym celu musi jednak zrozumieć i opanować swój nieokiełznany dar.
Królestwo znajduje się w coraz większym niebezpieczeństwie, a Alina odkrywa tajemnice swojej przeszłości i dokonuje niebezpiecznego odkrycia, które może zagrozić nie tylko wszystkiemu, co kocha, lecz także przyszłości całego kraju.
Nie mam dzisiaj zbytnio humoru. Cały dzień marzy mi się książka z obrazami Vincenta van Gogha którą ostatnio widziałam na przecenie. No trudno, pooglądam sobie jego obrazy na laptopie...
W zeszłym roku ważyłam prawie 70 kg. Przy mojej budowie ciała większość tkanki tłuszczowej odkładało się w brzuchu, ramionach i na karku. Nie raz byłam odrzucana przez ludzi tylko i wyłącznie ze względu na mój wygląd. No bo wiecie wszystkie dziewczyny w gimnazjum tak wyszczuplały, zszedł im trądzik, każda z idealnie płaskim brzuchem i perfekcyjnym makijażem.
I pojawiam się taka ja- po 2 wizytach w szpitalu o 7 kg grubsza, z pryszczami rozsianymi na całej twarzy, i brzuchem wystającym kilometr w przód.
Miałam dwie tzw.''przyjaciółki''. Obie w chyba najgorszym momencie mojego życia mnie wystawiły, no bo przecież wstyd się pokazywać obok takiego oblecha. Po pierwszym powrocie ze szpitala codziennie wieczorami płakałam. Byłam sama, z nadwagą i zakazem uprawiania sportu przez następny miesiąc.
Dopiero przy drugiej wizycie w szpitalu poznałam wartościową osobę, taką która nie patrzyła na mój wygląd, ale pokochała mnie za to że byłam sobą. Grubą brzydką osobą na zewnątrz, lecz dla niej piękną w środku. To właśnie ona dała mi motywację by codziennie wieczorami biegać, by się nie poddawać. Schudłam. Na początku 2019r. ważyłam 65 kg, dzisiaj ważę 60,5 kg.
Dzięki tej nadwadze zobaczyłam jak wiele ludzi jest fałszywych i patrzy tylko na wygląd. Na początku był to dla mnie duży szok, bo ja odkąd usłyszałam słowa mojej mamy w wieku 5 lat nigdy w ten sposób nikogo nie oceniłam. Słowa te brzmiały: ''Każdy wygląda inaczej, to że ktoś wygląda inaczej nie znaczy że jest brzydki. Każdy ma w sobie coś pięknego. Nigdy nie patrz na wygląd. Najpiękniejsze rzeczy zawsze znajdziesz w środku.''
Ilość przykrych słów które usłyszałam, gdy ważyłam więcej nie mieści się na palcach obu rąk.
Nie wiem czemu ludzie są tak okropnie głupi, by bez zastanowienia mówić drugiemu człowiekowi coś co może wpłynąć na całe jego dalsze życie, sposób myślenia i postrzegania własnej osoby.
Morał z tego taki, że brzydota kryje się nawet w najpiękniejszych gwiazdach, które świecą tylko i wyłącznie swoim narcyzmem, powierzchownością i głupotą:)
SPRAWY AKTUALNE
Dziś obudziłam się z okropnym bólem głowy, a gdy wstałam bardzo ciężko było mi utrzymać równowagę. Nie jestem przyzwyczajona do tak niskich bilansów jaki był wczoraj. Źle się czuję.
Chciałabym jeść tak by nie czuć głodu, lecz przy tym odżywiać się zdrowo i uprawiać więcej sportu.
Powiedzmy że będzie to taki mały eksperyment bez ciągłego liczenia kalorii.Muszę zrobić sobie przerwę od bloga. Nie wiem na jak długo. Nie wiem czy dalej będę na nim pisać o bilansach. Na pewno będę dodawać jakieś niskokaloryczne przepisy, wpisy o książkach, serialach, może też nawet o sporcie? Zobaczymy.
Podczas mojej nieobecności i tak będę odwiedzać wasze blogi.
Mam nadzieję że mnie zrozumiecie.
Jesteście już piękni od środka, więc tak naprawdę 99% sukcesu za wami ;*
Kocham was wszystkich i każdego z osobna<3
Na początku chciałam wam opowiedzieć o moim pierwszym dniu na diecie iu.
Gdyby pominąć zawroty głowy to czuję się całkiem dobrze. Nie jestem głodna o ile nie wchodzę do kuchni. Po prostu muszę ją omijać szerokim łukiem XD. A no i trzeba się jeszcze czymś zająć bo z nudów też często myśli się o jedzeniu.
BILANS:
Śniadanie: jabłko (75kcal)
Obiad: batat, jajko, surowy burak (325kcal)
Kolacja: shake proteinowy (335kcal)
RAZEM: 735kcal
Aktywność: 40min spaceru, 30min kręgli
Dzień 1 waga rano: 61kg
Teraz przejdźmy do aplikacji. Są to apki do nauki języków z których korzystam od dłuższego czasu.
Multisłówka
Języki do nauki: angielski, niemiecki, rosyjski
Jest to aplikacja dzięki której pokochałam naukę z fiszek.
Jest 6 poziomów nauki A1, A2,B1,B2,C1,C2. Uczy się tylko wyrazów które się wcześniej zaznaczyło, że jeszcze ich nie umiemy.
Po za fiszkami są jeszcze memory, nauka ze zdjęć i quiz.
Jedynym minusem tej aplikacji jest dość ograniczona ilość słówek ( w angielskim 16tys., niemieckim 12tys., rosyjskim 6tys.)
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Quizlet
W tej aplikacji można uczyć się nie tylko języków ale także różnych pojęć i definicji.
Aplikacja polega na uczeniu się z zestawów fiszek, już zrobionych przez kogoś lub
stworzonych przez siebie. Na końcu nauki można
zrobić test, by sprawdzić swoją wiedzę z danej
partii materiału.
Można uczyć się 9 języków po angielsku lub języka angielskiego po polsku. Ja akurat uczę się na tej aplikacji koreańskiego.
Plusy: dobrze wytłumaczona gramatyka, ćwiczenia ze słuchu, pisania i uzupełniania luk, nauka słówek z obrazkami, historia podsumowująca dział.
Minusy: nie można wybrać poziomu zaawansowania, w języku polskim dostępny jest tylko kurs do nauki angielskiego.
Plusy: duża ilość języków do wyboru, nauka słówek z obrazkami i lektorem głosowym, możliwość nauki alfabetu z danego kraju, możliwość wyboru stopnia zaawansowania nauki, różne kategorie słówek do wyboru
Minusy: aplikacja czasami się zacina(przynajmniej u mnie), można uczyć się bezpłatnie tylko 5 min dziennie
Na tej aplikacji spędzam zdecydowanie najwięcej czasu, ponieważ zawiera ona wciągającą grę w której możemy uczyć się angielskich słówek. Można wybierać sobie zarówno kategorię słówek do nauki, jak i poziom zaawansowania;)
Ok to już wszystkie aplikacje z których korzystam. Testowałam już naprawdę dużo apek tj. duolingo, wordbit itp. lecz z moją odpornością do nauki jakiegokolwiek języka (naprawdę ciężko mi się ich uczy) te aplikacje sprawdzają się najlepiej. Dodam tyle, że jestem bardziej słuchowcem niż wzrokowcem więc jedyne co jest dla mnie łatwe do opanowania to akcenty:(
Jeżeli macie jakieś sprawdzone aplikacje lub sposoby na naukę, dawajcie znać w komentarzach.
A teraz piosenka w której ostatnio się zakochałam<3
Ten post jest już za długi więc jutro dodam 2 inspiracje zamiast 1;*
Przez ostatnie 2 dni kompletnie nie pilnowałam tego co jem i ile jem. Wszystko przez, uwielbiany przez kobiety na całym świecie, okres. Z tego powodu się nie ważyłam i nie napisałam wczoraj nic na blogu.
Aaaaaaale! postanowiłam przez 3 dni być na diecie IU czyli koreańskiej piosenkarki, modelki i aktorki. Co prawda dietę trochę zmodyfikuję, lecz suma kalorii i tak będzie mała.
Śniadanie: 1 jabłko, lub banan gdybym nie miała w domu jabłek😂
Obiad: 1 słodki ziemniak+ 1 jajko na twardo ( w razie gdybym nie miała słodkiego ziemniaka ugotuję 2 zwykłe)
Kolacja: Shake proteinowy, lub kubek mleka
Razem powinno wyjść między 430 a 530 kcal.
Jeżeli dam radę to przedłużę dietę do 4 lub 5 dni.
Przepraszam wszystkich za moją wczorajszą nieobecność. Mam pomysł by w jutrzejszym poście napisać 2 część aplikacji na telefon, lecz tym razem będą to apki do nauki języków. Dajcie znać czy bylibyście takim czymś zainteresowani;)
Dzisiejsza inspiracja- Kendall Jenner. Moim zdaniem ma ona najładniejszą sylwetkę ze wszystkich kobiet z rodzin Jenner i Kardashian:)
60,2 kg
Mam nadzieję, że już jutro będzie 5 z przodu, chociaż nie zdziwiłabym się gdyby było tyle samo na wadze co dzisiaj. Wszystko przez niezdrowy bilans. Niby jest 1500 kcal, ale nie chcę nawet myśleć o tym co dzisiaj zjadłam bo się rozpłaczę. Wybaczcie mi to. Obiecuję że się poprawię.
Z aktywności jest tylko 50 min spaceru.
Potrzebowałam dzisiaj przerwy od tego wszystkiego. Musiałam jakoś wyrzucić swoje myśli i emocje. Rysowałam chyba z 4h z czego tylko jeden rysunek mi się podoba, choć nawet go jeszcze nie skończyłam. Miałam przerwę w graniu na gitarze ( o ile 2 tygodnie można nazwać przerwą). Chciałabym do tego powrócić i móc cieszyć się każdym dźwiękiem wydobywającym się z tego instrumentu. To pozwala zagłuszyć chaos wszystkich złych myśli w mojej głowie.
Jutro spróbuję.
Dzisiejsza niezwykła osoba to blogerka i instagramerka rosyjskiego pochodzenia- Ekaterina Mironenko. Jest tak piękna, że gdy pierwszy raz ją zobaczyłam, nie mogłam oderwać wzroku od jej zdjęcia przez dobre 10 minut. Polecam zobaczyć jej instagrama- https://www.instagram.com/katyamiro/?hl=pl
A tutaj kilka przecudnych zdjęć:
P.S.
Pomysł na nazwę obserwatorów robaczki na początku wydawał mi się ok, lecz później pomyślałam że robaczki można łatwo zdeptać. Nazwałam więc was serduszka, bo serce to najsilniejszy mięsień w ciele człowieka który nie poddaje się przez całe życie <3
Na życzenie podaję przepis na owsiankę z jabłkiem i cynamonem;)
3 łyżki stołowe płatków owsianych (ja używam błyskawicznych lub górskich) wsypujemy do miski i zalewamy ugotowaną gorącą wodą, tak by było jej około 0,5 cm nad powierzchnią płatków. Płatki wsiąkają wodę, a my w tym czasie kroimy połowę jabłka w drobną kostkę lub ścieramy na tarce i dodajemy do miski. Całość posypujemy cynamonem ( pół łyżeczki ) i mieszamy. Gotowe! ~owsianka ma około 160kcal
Dzisiaj byłam na obiedzie u dziadków. Było ciasto. Był też typowy tekst: no zjedz, bo ty taka chudzinka jesteś! Zjadłam. Ehh😑 Z tego powodu bilansu nie podam, wiem tylko tyle że zjadłam między 1600, a 1700 kcal. No cóż. Z rzeczy dobrych- waga mnie dzisiaj pocieszyła. 60,4kg. Jest tak blisko do tego żeby wkońcu pokazało się to piękne 5 z przodu.
Trochę poćwiczyłam, lecz dzisiaj mniej- 20min spaceru, 25min ćwiczeń wzmacniających.
Kiedyś widziałam takie coś na jakimś blogu i postanowiłam to zrobić także u mnie, a mianowicie dodawanie codziennie, przez tydzień, motywujących zdjęć jakiejś gwiazdy z piękną figurą. Dzisiaj jest to Rose z Blackpink, lecz obiecuję że nie będą to codziennie tylko azjatki 😂
Ostatnio jedna z was na blogu polecała serial Chilling Adventures of Sabrina. Też zaczęłam go oglądać i na maxa mnie wciągnął xD. Tak po za tym u mnie nic ciekawego, więc przedstawię dzisiejszy bilans:
Śniadanie: owsianka z jabłkiem i cynamonem (158kcal)
Przekąska: skyr, nektarynka, marchewka (215kcal)
Obiad: batat, gotowane polędwiczki, ogórek, trochę rukoli i banan (406kcal)
Kolacja: serek wiejski, tosty z dżemem, napój sojowy bez cukru (426kcal)
RAZEM: 1205kcal
Aktywność: 45min spaceru, 15min jogi, 15min ćwiczeń
Przez wczorajszą wyżerkę waga na szczęście nie urosła(ufff ).
Tak na marginesie- jesteście dla mnie ogromnym wsparciem. Wasze komentarze, wpisy na blogach, wszystko to daje mi dużo motywacji;*Za to z całego serca dziękuję <3 Jeśli którejś z was jeszcze nie obserwuję, możecie zostawić linka w komentarzu ( napewno wpadnę:). A! I jeszcze jedno. Po lewej stronie są obserwatorzy, ale ta nazwa tak mi się nie podoba>_<. Nie chcę też was nazywać motylki, więc jeżeli macie jakiś fajny pomysł na nazwę - please help me😂😅.
60,7 kg
Podaję wymiary, by obserwować postępy;)
Ramię(na środku''bicepsa''): 25,1cm
Biust(wiadomo gdzie xd): 83cm
Talia(w najwęższym miejscu): 63cm
Pas(1cm pod pępkiem): 79,5cm
Biodra(w najszerszym miejscu): 90cm
Uda(w najszerszym miejscu): 52,5cm
Łydki(w najszerszym miejscu): 35,5cm
Dostałam się do mojej wymarzonej szkoły! Tak bardzo się z tego cieszyłam, że zaczęłam świętować. No, a jak zaczęłam świętować to dostałam napad jedzenia:( Dzisiaj wyszło ok. 2100 kcal.
Plusem tego jest to, że zawsze po takich napadach mam nową dawkę motywacji do działania i nie chodzi tu tylko o dietę.
Tak więc oto moje cele na wakacje: 1) czytać 1 książkę na tydzień- żeby to zrobić podzieliłam sobie każdą książkę na 7 części i każdego dnia postaram się czytać jedną z nich 2) schudnąć 5 kg- czas na to wynosi 8 tygodni, więc powinnam chudnąć ok. 0,625kg tygodniowo. Postaram się zamieniać większość jedzenia w ciągu dnia na warzywa i trochę na owoce, ponieważ mają przeważnie mało kalorii. 3) uczyć się języka przynajmniej 30 min dziennie- aktualnie uczę się 3 języków: angielski, rosyjski, koreański. Jestem umysłem artystyczno-ścisłym, o ile tak to można nazwać, więc nauka języków idzie mi dość opornie a chciałabym je znać, bo wiem że są one bardzo pomocne w pracy i w życiu codziennym. 4) nauka 30 min dziennie- tutaj chodzi o chemię, fizykę i biologię. Z 2 pierwszymi jeszcze jakoś daje radę, ale w gimnazjum totalnie olałam biologię i tak naprawdę zaczęła mi sie ona podobać dopiero pod koniec trzeciej klasy XD. A ponieważ idę do szkoły w której będzie wysoki poziom to wypadało by nie zostawać w tyle ;)
Ostatnio spodobały mi się filmiki z kanału Jusuf na youtube. Głównie te "my productive day". Są one mega motywujące i postaram się tak samo jak ona rano robić trening, lub chociaż iść na spacer, później planować cały dzień itd. Tu wstawiam linka do przykładowego filmiku- https://www.youtube.com/watch?v=tpiw74bZfGM
Niecałe 2 tygodnie temu byłam u dermatologa, bo od dobrych 6 lat zmagam się z trądzikiem. Dostałam maść do smarowania i tak jak w pierwszym tygodniu wyprysków było więcej, tak teraz widzę znaczną poprawę. Pierwszy krok w dążeniu do lepszej wersji siebie zrobiony!
Druga zmiana zachodzi w moim domu, a mianowicie jest to remont wszystkich korytarzy (ok.25 m2). Oczywiście był to pomysł mojej mamy, by tata zbytnio w wakacje się nie nudził XD.
Cytując teraz jego słowa: W przyszłym roku rezygnuję z urlopu, w pracy lepiej wypocznę.
To serio jest prawda. Ja po dzisiejszej godzinie pomagania czułam się tak jakbym spędziła conajmniej 5h w kopalni. Więc uznajmy to za część dzisiejszego treningu.
No to tak, aktywność z dzisiaj:
- 40 min jazdy na rolkach
- 20 min power jogi
- 40 min spaceru
- 30 min ćwiczeń na macie
- 1 h remontu (oczywiście to jeszcze nawet nie jest początek😂)
BILANS:
Śniadanie: tosty z awokado, nektarynka (289kcal)
Przekąska: 0,5 grejpfruta, lody z banana (367kcal)
Obiad: ryż biały, sos z kurczakiem i cukinią, 0,5 awokado (607kcal)
Kolacja: 0,5 jabłka (36kcal)
RAZEM: 1300 kcal
Okazało się że spotkanie z przyjaciółką muszę przełożyć, więc jutro normalnie dieta ;)
Cóż by się tu długo rozpisywać- porażka. Dzisiaj czułam się tak źle fizycznie i psychicznie, że nie wytrzymałam i zjadłam ok. 2100kcal. W piątek mam spotkanie z przyjaciółką z którą widuję się śrenio raz na trzy miesiące więc pewnie też zjem więcej niż te 1300 kcal, ale postaram się żeby tak nie było. Jutro zjem mniej i od soboty też dieta. Nie ma zmiłuj! A jako wisienkę na torcie dołożę sobie jutro przynajmniej 3h ćwiczeń :)
Jedyny plus dnia dzisiejszego- 60,4 kg na wadze
P.S.
Nie zapominajcie kochane że jesteście piękne i wspaniałe. Razem damy radę!(nawet z porażkami xd)
( Bilans na samym dole posta;)
Dzisiaj wpis o aplikacjach na telefon których używam z takich do bycia, można powiedzieć, ''fit''. Od razu mówię- mam androida więc nie wiem czy są także dostępne na iOS.
''Spalanie tłuszczu z brzucha''
Ta aplikacja, pomimo chwytliwej nazwy, wcale nie spala tłuszczu z brzucha (nie da się spalić tłuszczu tylko w jednym miejscu) lecz pozwala ładnie, w domowych warunkach bez żadnych sprzętów wyrzeźbić mięśnie brzucha. Dostępne są 3 plany ćwiczeń, z których każdy trwa po 30 dni. Najlepiej używać tej aplikacji jako dodatek do codziennego treningu.
''Trening Cardio i HIIT z Fitify''
Plusy: można wybrać spośród 4 rodzajów treningu i ustalić czas trwania nawet
do godziny.
Minusy: nie można pomijać przerw pomiędzy ćwiczeniami, po dłuższym czasie korzystania ćwiczenia zaczynają się bardzo powtarzać więc ja np. muszę sobie robić od niej przerwy, wykonując inne ćwiczenia, lecz jeśli ktoś lubi rutynę to apka na prawdę spoko;)
Licznik kalorii którego obecnie używam. Wcześniej korzystałam też z ''Fitatu'' lecz bardzo denerwowały mnie częste aktualizacje które powodowały brak możliwości dostępu do licznika. Dodatkowym plusem tej aplikacji (oprócz podstawowych funkcji licznika) jest to iż można tam dodawać własne potrawy i wpisy.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- ''Idealna waga''
Można obliczyć swoje BMI, poziom tkanki tłuszczowej oraz zapotrzebowanie kaloryczne na utrzymanie wagi, powolne odchudzanie, szybkie odchudzanie i powolne przybieranie na wadze przy wybranym stopniu aktywności fizycznej. Jest tam także wskaźnik talia/wzrost lecz moim zdaniem nie wylicza on prawidłowo, ponieważ mi pokazuje niedowagę (można sobie podbić samoocenęXD), gdzie moja waga jest w normie.
Ok to wszystko z 1 części aplikacji, teraz przejdźmy do bilansu:
Śniadanie: skyr z owocami (400kcal)
Przekąska: 2 tosty bez sera i innych dodatków, 3 kostki gorzkiej czekolady (308kcal)
Obiad: 2 naleśniki z serkiem wiejskim (623kcal)
Kolacja: jabłko z marchewką (91kcal)
RAZEM: 1422kcal
Aktywność fizyczna: 1,5h na boisku, 30min spaceru z psem, 20 min ćwiczeń na macie
Wiem, że dzisiaj bilans trochę wyższy, ale to dlatego że miałam naprawdę kiepski humor. Do następnego kochane ;***