Ostatnie 4 dni- hahah (nerwowy śmiech)
Noooo taak. Może po prostu przemilczmy sprawę i powiedzmy że to nigdy nie miało miejsca :/
Jedyny plus- nowa dawka energii do działania.
Ostatnio zbyt dużo myślałam o jedzeniu i od razu miałam wyrzuty smienia, no bo- " w trakcie kiedy o tym myślisz lub już nie wytrzymałaś i jesz mogłabyś zrobić tyle produktywnych rzeczy, stać się mądrzejszą osobą, rozwijać swoje umiejętności. Nie chcesz chyba być i głupia i brzydka?"
A więc tworzę nową stronę z planami. Limity kalorii ustaliłam sama w zależności od intensywności dnia. Codziennie będę także pisać na tej stronce wagę.
Jak to ostatnio przeczytałam- marzenia bez celów pozostają marzeniami.
Także zmieniajmy się na lepsze! Bądźmy zdeterminowane i dumne z późniejszych efektów!
Do jutra :***
środa, 11 września 2019
poniedziałek, 9 września 2019
-5-
Na początku dziękuję wszystkim za życzenia i słowa wsparcia. Wiele to dla mnie znaczy. Jak czytam wasze komantarze to aż czuję jak rośnie mi serce❤.
Co do diety to wczoraj i dzisiaj się jej nie trzymałam no bo było obchodzenie urodzin, ale powiem wam że jak teraz chodzę do szkoły to nawet nie mam czasu na jedzenie więc to nawet lepiej:))
Jutro planuję rano wypić herbatkę zieloną i do szkoły sama woda. Dopiero około 14 zjem coś na mieście bo planuję jechać do galerii na zakupy. Obym wytrzymała. Zazwyczaj nie burczy mi w brzuchu tylko czuję że zaraz się przewrócę i wtedy zdaję sobie sprawę- czas coś zjeść.
I to jest właśnie jeden z powodów dla których lubię szkołę- zapierdziel taki że nie masz czasu się nawet podrapać😂
Może dzięki temu spełnię mój cel na wrzesień;p
Jeszcze raz dziękuję wszystkim. Kocham was wszystkich. Do jutra ( o ile dam radę napisać) :***
Co do diety to wczoraj i dzisiaj się jej nie trzymałam no bo było obchodzenie urodzin, ale powiem wam że jak teraz chodzę do szkoły to nawet nie mam czasu na jedzenie więc to nawet lepiej:))
Jutro planuję rano wypić herbatkę zieloną i do szkoły sama woda. Dopiero około 14 zjem coś na mieście bo planuję jechać do galerii na zakupy. Obym wytrzymała. Zazwyczaj nie burczy mi w brzuchu tylko czuję że zaraz się przewrócę i wtedy zdaję sobie sprawę- czas coś zjeść.
I to jest właśnie jeden z powodów dla których lubię szkołę- zapierdziel taki że nie masz czasu się nawet podrapać😂
Może dzięki temu spełnię mój cel na wrzesień;p
Jeszcze raz dziękuję wszystkim. Kocham was wszystkich. Do jutra ( o ile dam radę napisać) :***
sobota, 7 września 2019
-4-
Dzisiejsza waga rano: 60,6 kg :o
Takiej wagi się nie spodziewałam :)))
Co do dni milczenia z rodzicami. Mama zdecydowała się w końcu ze mną porozmawiać, lecz nie była to wcale miła rozmowa. W moją stronę poleciały takie słowa jak " dziwadło", "nienormalna", " ty sobie coś ubzdurałaś", "to przez te mangi", "to przez to że zadajesz się z ...", "rozczarowałaś mnie".
Płakałam 2 godziny. Zaczęłam mieć myśli by się pociąć, a zawsze mówiłam, że nigdy nie zrobiłabym sobie krzywdy. Nie doszło do tego, lecz od wbijania paznokci w skórę mam czerwone ślady na rękach już od 6 godzin (oby zniknęły). Po tych 2 godzinach wrócił do domu tata. Zobaczył mnie całą zaryczaną i zasmarkaną. Powiedział, że wcale nie jestem beznadziejna, że dzięki temu że tyle czytam i się uczę mam szersze spojrzenie na świat i to nie jest nic złego. Powiedział że każdy jest inny i że świat byłby nudny gdyby wszyscy byli tacy sami. I wreszcie padły słowa które zapamiętam do końca życia- " ty nigdy mnie nie rozczarowałaś". Bo tak naprawdę to nikt o tym nie wie, ale ja nie boję się pająków, węży itp. Moim największym lękiem jest rozczarowanie bliskich mi osób.
Z mamą pogodziłam się kilka godzin później. Wiem że nie zaakceptowała tego na 100%, ale przynajmniej już normalnie ze mną rozmawia.
Zjadłam 1500 kcal. Byłam godzinę na boisku, godzinę na spacerze i zrobiłam 11 minut ćwiczeń na brzuch.
To był ciężki dzień, lecz może moje jutrzejsze urodziny nie będą takie złe jak się spodziewałam.
Do jutra kochani :***
Takiej wagi się nie spodziewałam :)))
Co do dni milczenia z rodzicami. Mama zdecydowała się w końcu ze mną porozmawiać, lecz nie była to wcale miła rozmowa. W moją stronę poleciały takie słowa jak " dziwadło", "nienormalna", " ty sobie coś ubzdurałaś", "to przez te mangi", "to przez to że zadajesz się z ...", "rozczarowałaś mnie".
Płakałam 2 godziny. Zaczęłam mieć myśli by się pociąć, a zawsze mówiłam, że nigdy nie zrobiłabym sobie krzywdy. Nie doszło do tego, lecz od wbijania paznokci w skórę mam czerwone ślady na rękach już od 6 godzin (oby zniknęły). Po tych 2 godzinach wrócił do domu tata. Zobaczył mnie całą zaryczaną i zasmarkaną. Powiedział, że wcale nie jestem beznadziejna, że dzięki temu że tyle czytam i się uczę mam szersze spojrzenie na świat i to nie jest nic złego. Powiedział że każdy jest inny i że świat byłby nudny gdyby wszyscy byli tacy sami. I wreszcie padły słowa które zapamiętam do końca życia- " ty nigdy mnie nie rozczarowałaś". Bo tak naprawdę to nikt o tym nie wie, ale ja nie boję się pająków, węży itp. Moim największym lękiem jest rozczarowanie bliskich mi osób.
Z mamą pogodziłam się kilka godzin później. Wiem że nie zaakceptowała tego na 100%, ale przynajmniej już normalnie ze mną rozmawia.
Zjadłam 1500 kcal. Byłam godzinę na boisku, godzinę na spacerze i zrobiłam 11 minut ćwiczeń na brzuch.
To był ciężki dzień, lecz może moje jutrzejsze urodziny nie będą takie złe jak się spodziewałam.
Do jutra kochani :***
piątek, 6 września 2019
-3-
Witajcie kochani!
BILANS:
- jogurt truskawkowy
- banan
- serek wiejski
- jabłko
- 2 miętówki
-1/3 palucha z makiem
- 3 ziemniaki
- jogurt naturalny
- 2 łyżeczki powideł
RAZEM: 1209 kcal
Ostatnio posiłki jem dość nieregularnie i dlatego wymieniam wszystko od myślników. Drugi dzień milczenia. Rodzice nadal się do mnie nie odzywają. Nie chcą ze mną porozmawiać. Nie chcą mnie zrozumieć. Myśleli że jako ich córka, będę ich wierną kopią, ale ja nie umiem i nie lubię kopiować. Jestem trochę jak kot. Chodzę tylko i wyłącznie własnymi ścieżkami, ale przy okazji nie niszczę innych.
Za dwa dni są moje urodziny. Myślałam że w tym roku chociaż one będą fajne. Jeżeli będzie trzeba to spędzę je w ciszy, bo nie mam zamiaru dłużej udawać. Chcę być sobą i nie chcę się zmieniać według czyichś upodobań. Nie zmienia to faktu iż teraz cierpię psychicznie. Lecz może warto się tak poświęcić dla lepszej przyszłości??
BILANS:
- jogurt truskawkowy
- banan
- serek wiejski
- jabłko
- 2 miętówki
-1/3 palucha z makiem
- 3 ziemniaki
- jogurt naturalny
- 2 łyżeczki powideł
RAZEM: 1209 kcal
Ostatnio posiłki jem dość nieregularnie i dlatego wymieniam wszystko od myślników. Drugi dzień milczenia. Rodzice nadal się do mnie nie odzywają. Nie chcą ze mną porozmawiać. Nie chcą mnie zrozumieć. Myśleli że jako ich córka, będę ich wierną kopią, ale ja nie umiem i nie lubię kopiować. Jestem trochę jak kot. Chodzę tylko i wyłącznie własnymi ścieżkami, ale przy okazji nie niszczę innych.
Za dwa dni są moje urodziny. Myślałam że w tym roku chociaż one będą fajne. Jeżeli będzie trzeba to spędzę je w ciszy, bo nie mam zamiaru dłużej udawać. Chcę być sobą i nie chcę się zmieniać według czyichś upodobań. Nie zmienia to faktu iż teraz cierpię psychicznie. Lecz może warto się tak poświęcić dla lepszej przyszłości??
czwartek, 5 września 2019
-2-
BILANS:
- kanapka ( ser, sałata, pomidor)
- 4 miętówki
- 1.5 kotleta mielonego
- 2 ziemniaki
- sałata ze śmietaną
- 0.5 drożdżówki
- nektarynka
- banan
RAZEM: 1193 kcal
Dzisiaj powiedziałam rodzicom że nie wierzę w Boga. Zbierałam się na to już jakieś 2 lata bo wiedziałam że tego nie zrozumieją. Nie zrozumieli. To że w niego nie wierzę to nie znaczy że jestem złą osobą. Nie mam siły na nic. Pozostał tylko płacz...
- kanapka ( ser, sałata, pomidor)
- 4 miętówki
- 1.5 kotleta mielonego
- 2 ziemniaki
- sałata ze śmietaną
- 0.5 drożdżówki
- nektarynka
- banan
RAZEM: 1193 kcal
Dzisiaj powiedziałam rodzicom że nie wierzę w Boga. Zbierałam się na to już jakieś 2 lata bo wiedziałam że tego nie zrozumieją. Nie zrozumieli. To że w niego nie wierzę to nie znaczy że jestem złą osobą. Nie mam siły na nic. Pozostał tylko płacz...
środa, 4 września 2019
-1-
Dzisiaj szybki post pisany z telefonu.
Waga wieczorem: 61.8 kg
Kiedy ostatnio ważyłam się rano było 62 więc jest lepiej, bo jak wiadomo wieczorem waży się więcej. Dzisiaj kino z przyjaciółką. Każda chwila spędzona razem z nią jest dla mnie jak dzień w raju więc było cudownie. Co do szkoły to nadal się przyzwyczajam, ale dzisiaj poznałam kolejne nowe osoby. Zarówno klasa jak i szkoła jest o niebo lepsza niż w gimnazjum.
Zjadłam dziś ok. 1500 kcal
Jutro mam lekcje od 8.00 do 15.15 więc o ile zabiorę ze sobą mało jedzenia to zjem też mało :p. A no i jak zwykle nachodzę się po mieście+ mam 2h wfu.
Przepraszam za chaotyczność tego posta, ale jestem już mega zmęczona. Za chwilę idę spać. Na wasze blogi wpadnę jutro.
Do następnego :***
Waga wieczorem: 61.8 kg
Kiedy ostatnio ważyłam się rano było 62 więc jest lepiej, bo jak wiadomo wieczorem waży się więcej. Dzisiaj kino z przyjaciółką. Każda chwila spędzona razem z nią jest dla mnie jak dzień w raju więc było cudownie. Co do szkoły to nadal się przyzwyczajam, ale dzisiaj poznałam kolejne nowe osoby. Zarówno klasa jak i szkoła jest o niebo lepsza niż w gimnazjum.
Zjadłam dziś ok. 1500 kcal
Jutro mam lekcje od 8.00 do 15.15 więc o ile zabiorę ze sobą mało jedzenia to zjem też mało :p. A no i jak zwykle nachodzę się po mieście+ mam 2h wfu.
Przepraszam za chaotyczność tego posta, ale jestem już mega zmęczona. Za chwilę idę spać. Na wasze blogi wpadnę jutro.
Do następnego :***
wtorek, 3 września 2019
Czas do szkoły!
Witajcie kochani!
Wybaczcie mi moją nieobecność na blogu, ale przez ostatnie dni miałam istny zawrót głowy z powodów nowej szkoły i nie tylko. Jak na razie jest ok., chociaż wiadomo że już tworzą się grupy.
W mojej klasie jest 28 dziewczyn, oczywiście większość z ładną sylwetką ( nawet jeżeli nie chudą). U mnie tłuszcz nie rozkłada się tak ładnie.
Plusem tej szkoły jest to, iż znajduje się ona w dość dużym mieście, przez co muszę się trochę nachodzić+ jak zwykle trzeba jeszcze wychodzić na spacery z psem. No i na dodatek w szkole łatwiej jest nie jeść, bo nie mam dostępu do lodówki ;p
Stwierdziłam że każdego miesiąca będę na nowo odliczać dni. Aktualnie ważę nadal ok. 62 kg.
Cel na wrzesień: schudnąć 3 kg i przeczytać przynajmniej 3 książki.
Jutro jadę z przyjaciółką do kina z okazji moich zbliżających się urodzin. Mam nadzieję że zapanuję nad ilością spożytego jedzenia.
BILANS:
Śniadanie: płatki kukurydziane z mlekiem (241kcal)
2Śniadanie: kajzerka wieloziarnista, ser gouda, sałata, pomidorki cherry, banan (346kcal)
Obiad: ryż, pierś z kurczaka, burak (357kcal)
Kolacja: kisiel, jabłko (194kcal)
RAZEM: 1138 kcal
Jabłko mam zamiar dopiero zjeść ok. 18:00 żeby nie burczało mi na noc w brzuchu. Postaram się codziennie pisać bilanse. Aaaa, Pierwszy dzień w szkole, a ja już padam z nóg. Nadal boję się że nie znajdę przyjaciół w tej szkole, ale pewnie jak zwykle sama się nakręcam. Będę sobą i zobaczymy co los przyniesie :))
Do jutra :***
Wybaczcie mi moją nieobecność na blogu, ale przez ostatnie dni miałam istny zawrót głowy z powodów nowej szkoły i nie tylko. Jak na razie jest ok., chociaż wiadomo że już tworzą się grupy.
W mojej klasie jest 28 dziewczyn, oczywiście większość z ładną sylwetką ( nawet jeżeli nie chudą). U mnie tłuszcz nie rozkłada się tak ładnie.
Plusem tej szkoły jest to, iż znajduje się ona w dość dużym mieście, przez co muszę się trochę nachodzić+ jak zwykle trzeba jeszcze wychodzić na spacery z psem. No i na dodatek w szkole łatwiej jest nie jeść, bo nie mam dostępu do lodówki ;p
Stwierdziłam że każdego miesiąca będę na nowo odliczać dni. Aktualnie ważę nadal ok. 62 kg.
Cel na wrzesień: schudnąć 3 kg i przeczytać przynajmniej 3 książki.
Jutro jadę z przyjaciółką do kina z okazji moich zbliżających się urodzin. Mam nadzieję że zapanuję nad ilością spożytego jedzenia.
BILANS:
Śniadanie: płatki kukurydziane z mlekiem (241kcal)
2Śniadanie: kajzerka wieloziarnista, ser gouda, sałata, pomidorki cherry, banan (346kcal)
Obiad: ryż, pierś z kurczaka, burak (357kcal)
Kolacja: kisiel, jabłko (194kcal)
RAZEM: 1138 kcal
Jabłko mam zamiar dopiero zjeść ok. 18:00 żeby nie burczało mi na noc w brzuchu. Postaram się codziennie pisać bilanse. Aaaa, Pierwszy dzień w szkole, a ja już padam z nóg. Nadal boję się że nie znajdę przyjaciół w tej szkole, ale pewnie jak zwykle sama się nakręcam. Będę sobą i zobaczymy co los przyniesie :))
Do jutra :***
sobota, 31 sierpnia 2019
~3~
Wczorajszy dzień- 2300 kcal. To wszystko było spowodowane aktywnością:
- 0,5 h spaceru
- 25 min treningu na całe ciało
- 2 h basenu
Dzisiejszy dzień- 1900 kcal (niby nadal dużo, ale trochę mniej niż wczoraj). Aktywność:
- 1 h spaceru
- 3h pływania kajakiem
- 0,5 h gry w badmintona
Próbowałam jeść mniej, uwierzcie mi, i nie jadłam tyle dlatego, że byłam głodna. Jadłam tyle, bo myślałam, że padnę twarzą na ulicę. A jak wiadomo, dla mnie zdrowie jest najważniejsze, więc nie wybaczyłabym sobie gdyby z mojej winy stała mi się poważna krzywda. Możecie uważać że trochę przesadzam, ale już kilkanaście razy byłam w szpitalu, a kilka razy mogłam stracić życie. Kocham swoje życie, choć nie jest nawet trochę idealne i wymarzone. Kocham je bo jest moje, moje jedyne i dlatego chcę je ulepszać z każdym spędzonym tutaj dniem. Kocham też siebie, choć nie jestem najpiękniejsza, najmądrzejsza i najlepsza. Właśnie dlatego, że siebie kocham to chcę się stawać coraz ładniejsza, mądrzejsza i lepsza. I tego samego życzę wam. Żebyście się kochali i starali o siebie dbać z miłości, a nie z lęku przed odrzuceniem, zazdrości, czy z tego by inni was kochali. Jak to kiedyś powiedział budda- " jeżeli lubisz kwiatka to go po prostu zrywasz, a jeżeli kochasz kwiatka- podlewasz go codziennie".
Tak oto z dwóch dni, które można by nazwać zawalonymi lub do D... wypłynęła kolejna lekcja. I myślę że te rzeczy, słowa były cały czas we mnie, tylko musiałam mieć okazję do tego by je wyciągnąć, otrzepać z kurzu i założyć na siebie, by były ze mną aż do końca.
Do jutra :***
P.S.
Dzisiejszy post trochę bardziej poetycki, ale oczywiście nadal będę się starała jeść mniej i bardziej zdrowo. Wszystko trzeba robić z głową ;)
- 0,5 h spaceru
- 25 min treningu na całe ciało
- 2 h basenu
Dzisiejszy dzień- 1900 kcal (niby nadal dużo, ale trochę mniej niż wczoraj). Aktywność:
- 1 h spaceru
- 3h pływania kajakiem
- 0,5 h gry w badmintona
Próbowałam jeść mniej, uwierzcie mi, i nie jadłam tyle dlatego, że byłam głodna. Jadłam tyle, bo myślałam, że padnę twarzą na ulicę. A jak wiadomo, dla mnie zdrowie jest najważniejsze, więc nie wybaczyłabym sobie gdyby z mojej winy stała mi się poważna krzywda. Możecie uważać że trochę przesadzam, ale już kilkanaście razy byłam w szpitalu, a kilka razy mogłam stracić życie. Kocham swoje życie, choć nie jest nawet trochę idealne i wymarzone. Kocham je bo jest moje, moje jedyne i dlatego chcę je ulepszać z każdym spędzonym tutaj dniem. Kocham też siebie, choć nie jestem najpiękniejsza, najmądrzejsza i najlepsza. Właśnie dlatego, że siebie kocham to chcę się stawać coraz ładniejsza, mądrzejsza i lepsza. I tego samego życzę wam. Żebyście się kochali i starali o siebie dbać z miłości, a nie z lęku przed odrzuceniem, zazdrości, czy z tego by inni was kochali. Jak to kiedyś powiedział budda- " jeżeli lubisz kwiatka to go po prostu zrywasz, a jeżeli kochasz kwiatka- podlewasz go codziennie".
Tak oto z dwóch dni, które można by nazwać zawalonymi lub do D... wypłynęła kolejna lekcja. I myślę że te rzeczy, słowa były cały czas we mnie, tylko musiałam mieć okazję do tego by je wyciągnąć, otrzepać z kurzu i założyć na siebie, by były ze mną aż do końca.
Do jutra :***
P.S.
Dzisiejszy post trochę bardziej poetycki, ale oczywiście nadal będę się starała jeść mniej i bardziej zdrowo. Wszystko trzeba robić z głową ;)
czwartek, 29 sierpnia 2019
~2~
Powiem wam, że chyba jestem nienormalna. Nie mogę się doczekać aż pójdę do szkoły. Mam już dość tych wakacji, cały czas się nudzę.
Dzisiaj miałam napad o 15:00. Zjadłam ok. 1600-1700 kcal. Starałam się to nadrobić aktywnością. Zrobiłam 20 min ćwiczeń na całe ciało, byłam 1h na spacerze, trochę jeździłam na rowerze i grałam w piłkę. No i od 15:30 nic nie jem. Burczy mi w brzuchu, ale to dobrze. Tłuszcz krzyczy jak te bakterie w reklamie Domestosa😂.
Dzisiejsza motywacja - oglądanie koreańskiej dramy ( czyli serialu). Prawie każdy serial tego typu ogląda mi się fajnie, bo aktorzy i aktorki mają idealne sylwetki. Zawsze po jednym odcinku dostaję kopa do działania i wręcz zeskakuję z kanapy. Nic samo przecież się nie zrobi. Jak to mówiła moja mama kiedy w dzieciństwie płakałam przy rozczesywaniu włosów "chcesz być piękna- musisz cierpieć". I tego się trzymajmy.
Nawet w tym teledysku są piękne sylwetki. Dokładnie na czasie 1:50. Ale oczywiście piosenkę też polecam, najlepiej słuchać ją na słuchawkach.
Do jutra kochani :*
środa, 28 sierpnia 2019
~1~
Witajcie kochani!
Dzisiejszy dzień był dla mnie masakryczny. Od rana niemiłosiernie bolała mnie głowa. Do tego temperatura 32 C w cieniu. Szło się ugotować.
W takie dni mój mózg wysiada. Chyba 5 razy próbowałam czytać, a raz oglądać serial i za każdym razem po kilku minutach orientowałam się że kompletnie nie rozumiem słów.
No i wyszło na to że dzisiaj nie robiłam praktycznie nic :/
BILANS:
Śniadanie: owsianka z jabłkiem i nektarynką (178kcal)
Przekąska1: ogórek małosolny, kapusta kiszona (53kcal)
Przekąska2: banan, arbuz (179kcal)
Obiad: 2 ziemniaki, kukurydza, kasza kuskus (326kcal)
Kolacja: borówki, śliwki, serek wiejski light (307kcal)
RAZEM: 1042 kcal
Aktywność: 1h spaceru, 15min tańca
Przynajmniej bilans wyszedł ok. Gdyby nie ten serek wiejski to byłby dziś dzień wegański, ale musiałam jakoś uzupełnić białko.
Powiem wam że nie mam już siły tłumaczyć rodzicom dlaczego nie chcę jeść czerwonego mięsa i smażonego mięsa. Jem tylko mięso białe lub ryby- wszystko to gotowane,na parze, grillowane lub pieczone.
Oni nie zrozumieją tego że brzydzi mnie tłuszcz wyciekający ze schabowych, a samo jedzenie czerwonego mięsa nie sprawia mi przyjemności. I jeszcze te argumenty: " jak byłaś mała to jakoś ci smakowało". Jak byłam mała to nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego co jem i czym jestem karmiona.
Trochę boli mnie to, że ich teksty odnośnie tego co jem zaczyna powtarzać mój brat. Ostatnio powtórzył to nawet przy mojej koleżance, kiedy nakładała lody to on: " no to nawet ty będziesz mogła zjeść bo jest bez mięsa". Nie rozumiem tego sposobu myślenia, że "prawdziwe mięso to schabowy albo smażone pulpety" i powinien jeść je każdy bo będzie miał niedobory. Ahhh dobra. Co bym pisała to i tak niczego nie zmieni. Będę jadła to co chcę i przyjmowała na siebie wszystkie komentarze ze strony najbliższych. Dam radę, będę silna.
Żeby nie było- kocham swoją rodzinę, ale myślę że każdy musi gdzieś wyrzucić z siebie to co go rani od wewnątrz.
Teraz jest burza i deszcz. Uwielbiam taką pogodę. Jest to poniekąd relax dla moich uszu. Wynagrodzenie całego beznadziejnego dnia.
Do jutra :*
Dzisiejszy dzień był dla mnie masakryczny. Od rana niemiłosiernie bolała mnie głowa. Do tego temperatura 32 C w cieniu. Szło się ugotować.
W takie dni mój mózg wysiada. Chyba 5 razy próbowałam czytać, a raz oglądać serial i za każdym razem po kilku minutach orientowałam się że kompletnie nie rozumiem słów.
No i wyszło na to że dzisiaj nie robiłam praktycznie nic :/
BILANS:
Śniadanie: owsianka z jabłkiem i nektarynką (178kcal)
Przekąska1: ogórek małosolny, kapusta kiszona (53kcal)
Przekąska2: banan, arbuz (179kcal)
Obiad: 2 ziemniaki, kukurydza, kasza kuskus (326kcal)
Kolacja: borówki, śliwki, serek wiejski light (307kcal)
RAZEM: 1042 kcal
Aktywność: 1h spaceru, 15min tańca
Przynajmniej bilans wyszedł ok. Gdyby nie ten serek wiejski to byłby dziś dzień wegański, ale musiałam jakoś uzupełnić białko.
Powiem wam że nie mam już siły tłumaczyć rodzicom dlaczego nie chcę jeść czerwonego mięsa i smażonego mięsa. Jem tylko mięso białe lub ryby- wszystko to gotowane,na parze, grillowane lub pieczone.
Oni nie zrozumieją tego że brzydzi mnie tłuszcz wyciekający ze schabowych, a samo jedzenie czerwonego mięsa nie sprawia mi przyjemności. I jeszcze te argumenty: " jak byłaś mała to jakoś ci smakowało". Jak byłam mała to nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego co jem i czym jestem karmiona.
Trochę boli mnie to, że ich teksty odnośnie tego co jem zaczyna powtarzać mój brat. Ostatnio powtórzył to nawet przy mojej koleżance, kiedy nakładała lody to on: " no to nawet ty będziesz mogła zjeść bo jest bez mięsa". Nie rozumiem tego sposobu myślenia, że "prawdziwe mięso to schabowy albo smażone pulpety" i powinien jeść je każdy bo będzie miał niedobory. Ahhh dobra. Co bym pisała to i tak niczego nie zmieni. Będę jadła to co chcę i przyjmowała na siebie wszystkie komentarze ze strony najbliższych. Dam radę, będę silna.
Żeby nie było- kocham swoją rodzinę, ale myślę że każdy musi gdzieś wyrzucić z siebie to co go rani od wewnątrz.
Teraz jest burza i deszcz. Uwielbiam taką pogodę. Jest to poniekąd relax dla moich uszu. Wynagrodzenie całego beznadziejnego dnia.
Do jutra :*
wtorek, 27 sierpnia 2019
Co się dzieje???
Przegrałam.
Dieta się nie udała. Przez ostatnie dni nawet nie istniało coś takiego jak dieta.
Myślałam, że się poddam, że zrezygnuję ze wszystkiego, nawet z bloga. Wtedy zobaczyłam post Czarownicy. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję! <3 <3
Wracam z powrotem do gry. Tym razem silniejsza i z planem. Choć waga pokazuje 62 kg to nie czuję paniki. To jeszcze nie jest Game Over.
Założyłam zeszyt do zapisywania wszystkiego co zjem. W zeszłym roku to pomogło. Teraz też powinno. Zauważyłam, że zazwyczaj jem za dużo po prostu z nudy. Tak więc wypisałam sobie rzeczy którymi mogę odciągnąć moją uwagę od jedzenia:
-czytanie
-seriale
-anime
-filmy
-słuchanie muzyki
-yoga
-ćwiczenia na macie
-spacer
-jazda na rowerze
-jazda na rolkach
-gra na boisku
-medytacja
-planowanie kolejnego dnia, tygodnia itd.
-rysowanie
-gra na pianinie
-gra na gitarze
-pisanie (wiersze, piosenki, opowiadania- cokolwiek wpadnie mi do głowy)
Jest tego dużo- do wyboru do koloru. Ustaliłam także nagrody za określone cele.
61kg- owacje na stojąco ( czyli nic xd)
60kg- przypinki na plecak
59kg- 2 tom mangi Tokyo Ghoul
58kg- nowa roślinka do pokoju
57kg- eyeliner
56kg- coś z empika, max. 3 rzeczy
Gdy już osiągnę te wszystkie cele to może wymyślę kolejne? Zobaczy się.
Do mojej przyszłej klasy będzie chodzić modelka. Nie chcę wyglądać przy niej jak słonica.
Zważę się dopiero w niedzielę wieczorem i poniedziałek rano. Do tego czasu mam zamiar schudnąć chociaż 1,5 kg. Jutro dzień bez przetworzonej żywności. 100% natural.
Jeszcze raz dziękuję ci Czarownico (? chyba tak się to odmienia). Twój post zmienił mój cały dzień, a może nawet przyszłość.
Przepraszam za wszystko. Dziękuję za wszystko. Uwielbiam was wszystkich. Do jutra :***
Dieta się nie udała. Przez ostatnie dni nawet nie istniało coś takiego jak dieta.
Myślałam, że się poddam, że zrezygnuję ze wszystkiego, nawet z bloga. Wtedy zobaczyłam post Czarownicy. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję! <3 <3
Wracam z powrotem do gry. Tym razem silniejsza i z planem. Choć waga pokazuje 62 kg to nie czuję paniki. To jeszcze nie jest Game Over.
Założyłam zeszyt do zapisywania wszystkiego co zjem. W zeszłym roku to pomogło. Teraz też powinno. Zauważyłam, że zazwyczaj jem za dużo po prostu z nudy. Tak więc wypisałam sobie rzeczy którymi mogę odciągnąć moją uwagę od jedzenia:
-czytanie
-seriale
-anime
-filmy
-słuchanie muzyki
-yoga
-ćwiczenia na macie
-spacer
-jazda na rowerze
-jazda na rolkach
-gra na boisku
-medytacja
-planowanie kolejnego dnia, tygodnia itd.
-rysowanie
-gra na pianinie
-gra na gitarze
-pisanie (wiersze, piosenki, opowiadania- cokolwiek wpadnie mi do głowy)
Jest tego dużo- do wyboru do koloru. Ustaliłam także nagrody za określone cele.
61kg- owacje na stojąco ( czyli nic xd)
60kg- przypinki na plecak
59kg- 2 tom mangi Tokyo Ghoul
58kg- nowa roślinka do pokoju
57kg- eyeliner
56kg- coś z empika, max. 3 rzeczy
Gdy już osiągnę te wszystkie cele to może wymyślę kolejne? Zobaczy się.
Do mojej przyszłej klasy będzie chodzić modelka. Nie chcę wyglądać przy niej jak słonica.
Zważę się dopiero w niedzielę wieczorem i poniedziałek rano. Do tego czasu mam zamiar schudnąć chociaż 1,5 kg. Jutro dzień bez przetworzonej żywności. 100% natural.
Jeszcze raz dziękuję ci Czarownico (? chyba tak się to odmienia). Twój post zmienił mój cały dzień, a może nawet przyszłość.
Przepraszam za wszystko. Dziękuję za wszystko. Uwielbiam was wszystkich. Do jutra :***
wtorek, 20 sierpnia 2019
Znikam??
Hejka kochani!
Co do spotkania z moją klasą to było super :)) Poznałam dużo fajnych osób. Oczywiście jak zwykle nie zabrakło tzw. laleczek barbie i kena, ale cóż tacy ludzie chyba są wszędzie. Może jak ich lepiej poznam to okażą się spoko.
Jak widzicie w tytule posta- znikam, ale tylko na 10 dni. Testuję nową dietę którą ułożył X ( nie mogę podać imienia ani kto to jest bo boję się że ta osoba może kiedyś to przeczytać i się skapnąć że to ja). Za 10 dni napiszę wam ile schudłam i co jadłam każdego dnia. Oczywiście będę odwiedzać wasze blogi bo dajecie mi mnóstwo motywacji ;*
Mam nadzieję że będziecie czekać. Trzymajcie się chudo:** - Zawsze chciałam to napisać 😂
Co do spotkania z moją klasą to było super :)) Poznałam dużo fajnych osób. Oczywiście jak zwykle nie zabrakło tzw. laleczek barbie i kena, ale cóż tacy ludzie chyba są wszędzie. Może jak ich lepiej poznam to okażą się spoko.
Jak widzicie w tytule posta- znikam, ale tylko na 10 dni. Testuję nową dietę którą ułożył X ( nie mogę podać imienia ani kto to jest bo boję się że ta osoba może kiedyś to przeczytać i się skapnąć że to ja). Za 10 dni napiszę wam ile schudłam i co jadłam każdego dnia. Oczywiście będę odwiedzać wasze blogi bo dajecie mi mnóstwo motywacji ;*
Mam nadzieję że będziecie czekać. Trzymajcie się chudo:** - Zawsze chciałam to napisać 😂
niedziela, 18 sierpnia 2019
Optymizm
Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze jeżeli chodzi o moje samopoczucie.
Co do tego ile jadłam wczoraj i dzisiaj- ok.2200 kcal, czyli tyle ile mniej więcej wynosi moje zapotrzebowanie. Nie będę przechodzić teraz od razu do niskich bilansów, źle się przy nich czuję psychicznie, choć sama tego na początku nie dostrzegam.
Myślę że tak to jest, że kiedy jestem smutna, zła i na wszystkich pluję jadem przez dłuższy czas z powodu złego samopoczucia, to zaczynam się do tego przyzwyczajać i myśleć że taka jestem i nic tego nie zmieni. Nie chcę być taka. Chce codziennie móc się szczerze uśmiechnąć i spędzać miło czas z innymi osobami.
Będę się więcej ruszać i mam też w planach zacząć robić ćwiczenia, by skorygować moje koślawe kolana. Mam je po mojej mamie, ale może da się trochę oszukać geny?
Co do nocowania u kuzynki. Dobrze że musiałam tam pojechać. Ona się zmieniła na lepsze, dzięki czemu super się dogadywałyśmy. Potrzebowałam takiego babskiego wieczoru, gdzie robimy maseczki i oglądamy razem film, a później plotkujemy. Dzięki niej zobaczyłam także, że da się jeść normalnie i przy tym być bardzo szczupłą. Ona po prostu je wolno i bardzo dużo się rusza. Co chwilę musiałyśmy gdzieś się przejść, albo godzinami (oczywiście z przerwami) jeździłyśmy na rowerach.
Tak więc zrozumiałam że nie warto się tak źle nakręcać na wszystko. Co ma być to będzie i może nawet będzie fajne:)
Jutro idę po raz pierwszy spotkać się z moją nową klasą. Pojawię się tam uśmiechnięta, pogodna i otwarta na nowe znajomości. Będzie super. Już nie mogę się doczekać. Do następnego kochani :*
P.S. 3 lata temu byłam optymistką, która codziennie uśmiechała się po 100 razy i przynosiła radość wszystkim ludziom dookoła. Mam zamiar do tego wrócić, bo wtedy życie staje się dużo piękniejsze. <3
Co do tego ile jadłam wczoraj i dzisiaj- ok.2200 kcal, czyli tyle ile mniej więcej wynosi moje zapotrzebowanie. Nie będę przechodzić teraz od razu do niskich bilansów, źle się przy nich czuję psychicznie, choć sama tego na początku nie dostrzegam.
Myślę że tak to jest, że kiedy jestem smutna, zła i na wszystkich pluję jadem przez dłuższy czas z powodu złego samopoczucia, to zaczynam się do tego przyzwyczajać i myśleć że taka jestem i nic tego nie zmieni. Nie chcę być taka. Chce codziennie móc się szczerze uśmiechnąć i spędzać miło czas z innymi osobami.
Będę się więcej ruszać i mam też w planach zacząć robić ćwiczenia, by skorygować moje koślawe kolana. Mam je po mojej mamie, ale może da się trochę oszukać geny?
Co do nocowania u kuzynki. Dobrze że musiałam tam pojechać. Ona się zmieniła na lepsze, dzięki czemu super się dogadywałyśmy. Potrzebowałam takiego babskiego wieczoru, gdzie robimy maseczki i oglądamy razem film, a później plotkujemy. Dzięki niej zobaczyłam także, że da się jeść normalnie i przy tym być bardzo szczupłą. Ona po prostu je wolno i bardzo dużo się rusza. Co chwilę musiałyśmy gdzieś się przejść, albo godzinami (oczywiście z przerwami) jeździłyśmy na rowerach.
Tak więc zrozumiałam że nie warto się tak źle nakręcać na wszystko. Co ma być to będzie i może nawet będzie fajne:)
Jutro idę po raz pierwszy spotkać się z moją nową klasą. Pojawię się tam uśmiechnięta, pogodna i otwarta na nowe znajomości. Będzie super. Już nie mogę się doczekać. Do następnego kochani :*
P.S. 3 lata temu byłam optymistką, która codziennie uśmiechała się po 100 razy i przynosiła radość wszystkim ludziom dookoła. Mam zamiar do tego wrócić, bo wtedy życie staje się dużo piękniejsze. <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























