czwartek, 5 września 2019

-2-

BILANS:
- kanapka ( ser, sałata, pomidor)
- 4 miętówki
- 1.5 kotleta mielonego
- 2 ziemniaki
- sałata ze śmietaną
- 0.5 drożdżówki
- nektarynka
- banan
RAZEM: 1193 kcal
 Dzisiaj powiedziałam rodzicom że nie wierzę w Boga. Zbierałam się na to już jakieś 2 lata bo wiedziałam że tego nie zrozumieją.  Nie zrozumieli. To że w niego nie wierzę to nie znaczy że jestem złą osobą. Nie mam siły na nic. Pozostał tylko płacz...

środa, 4 września 2019

-1-

Dzisiaj szybki post pisany z telefonu.
Waga wieczorem: 61.8 kg
Kiedy ostatnio ważyłam się rano było 62 więc jest lepiej, bo jak wiadomo wieczorem waży się więcej. Dzisiaj kino z przyjaciółką. Każda chwila spędzona razem z nią jest dla mnie jak dzień w raju więc było cudownie. Co do szkoły to nadal się przyzwyczajam, ale dzisiaj poznałam kolejne nowe osoby. Zarówno klasa jak i szkoła jest o niebo lepsza niż w gimnazjum.
Zjadłam dziś ok. 1500 kcal
Jutro mam lekcje od 8.00 do 15.15 więc o ile zabiorę ze sobą mało jedzenia to zjem też mało :p. A no i jak zwykle nachodzę się po mieście+ mam 2h wfu.
Przepraszam za chaotyczność tego posta, ale jestem już mega zmęczona. Za chwilę idę spać. Na wasze blogi wpadnę jutro.
Do następnego :***



wtorek, 3 września 2019

Czas do szkoły!

Witajcie kochani!
Wybaczcie mi moją nieobecność na blogu, ale przez ostatnie dni miałam istny zawrót głowy z powodów nowej szkoły i nie tylko. Jak na razie jest ok., chociaż wiadomo że już tworzą się grupy.
W mojej klasie jest 28 dziewczyn, oczywiście większość z ładną sylwetką ( nawet jeżeli nie chudą). U mnie tłuszcz nie rozkłada się tak ładnie.
Plusem tej szkoły jest to, iż znajduje się ona w dość dużym mieście, przez co muszę się trochę nachodzić+ jak zwykle trzeba jeszcze wychodzić na spacery z psem. No i na dodatek w szkole łatwiej jest nie jeść, bo nie mam dostępu do lodówki ;p
Stwierdziłam że każdego miesiąca będę na nowo odliczać dni. Aktualnie ważę nadal ok. 62 kg.
Cel na wrzesień: schudnąć 3 kg i przeczytać przynajmniej 3 książki.
Jutro jadę z przyjaciółką do kina z okazji moich zbliżających się urodzin. Mam nadzieję że zapanuję nad ilością spożytego jedzenia.
BILANS:
Śniadanie: płatki kukurydziane z mlekiem (241kcal)
2Śniadanie: kajzerka wieloziarnista, ser gouda, sałata, pomidorki cherry, banan (346kcal)
Obiad: ryż, pierś z kurczaka, burak (357kcal)
Kolacja: kisiel, jabłko (194kcal)
RAZEM: 1138 kcal
Jabłko mam zamiar dopiero zjeść ok. 18:00 żeby nie burczało mi na noc w brzuchu. Postaram się codziennie pisać bilanse. Aaaa, Pierwszy dzień w szkole, a ja już padam z nóg. Nadal boję się że nie znajdę przyjaciół w tej szkole, ale pewnie jak zwykle sama się nakręcam. Będę sobą i zobaczymy co los przyniesie :))
Do jutra :***



sobota, 31 sierpnia 2019

~3~

Wczorajszy dzień- 2300 kcal. To wszystko było spowodowane aktywnością:
- 0,5 h spaceru
- 25 min treningu na całe ciało
- 2 h basenu
Dzisiejszy dzień- 1900 kcal (niby nadal dużo, ale trochę mniej niż wczoraj). Aktywność:
- 1 h spaceru
- 3h pływania kajakiem
- 0,5 h gry w badmintona
Próbowałam jeść mniej, uwierzcie mi, i nie jadłam tyle dlatego, że byłam głodna. Jadłam tyle, bo myślałam, że padnę twarzą na ulicę. A jak wiadomo, dla mnie zdrowie jest najważniejsze, więc nie wybaczyłabym sobie gdyby z mojej winy stała mi się poważna krzywda. Możecie uważać że trochę przesadzam, ale już kilkanaście razy byłam w szpitalu, a kilka razy mogłam stracić życie. Kocham swoje życie, choć nie jest nawet trochę idealne i wymarzone. Kocham je bo jest moje, moje jedyne i dlatego chcę je ulepszać z każdym spędzonym tutaj dniem. Kocham też siebie, choć nie jestem najpiękniejsza, najmądrzejsza i najlepsza. Właśnie dlatego, że siebie kocham to chcę się stawać coraz ładniejsza, mądrzejsza i lepsza. I tego samego życzę wam. Żebyście się kochali i starali o siebie dbać z miłości, a nie z lęku przed odrzuceniem, zazdrości, czy z tego by inni was kochali. Jak to kiedyś powiedział budda- " jeżeli lubisz kwiatka to go po prostu zrywasz, a jeżeli kochasz kwiatka- podlewasz go codziennie".
Tak oto z dwóch dni, które można by nazwać zawalonymi lub do D... wypłynęła kolejna lekcja. I myślę że te rzeczy, słowa były cały czas we mnie, tylko musiałam mieć okazję do tego by je wyciągnąć, otrzepać z kurzu i założyć na siebie, by były ze mną aż do końca.
Do jutra :***

P.S.
Dzisiejszy post trochę bardziej poetycki, ale oczywiście nadal będę się starała jeść mniej i bardziej zdrowo. Wszystko trzeba robić z głową ;)





czwartek, 29 sierpnia 2019

~2~

Powiem wam, że chyba jestem nienormalna. Nie mogę się doczekać aż pójdę do szkoły. Mam już dość tych wakacji, cały czas się nudzę. 
Dzisiaj miałam napad o 15:00. Zjadłam ok. 1600-1700 kcal. Starałam się to nadrobić aktywnością. Zrobiłam 20 min ćwiczeń na całe ciało, byłam 1h na spacerze, trochę jeździłam na rowerze i grałam w piłkę. No i od 15:30 nic nie jem. Burczy mi w brzuchu, ale to dobrze. Tłuszcz krzyczy jak te bakterie w reklamie Domestosa😂.
Dzisiejsza motywacja - oglądanie koreańskiej dramy ( czyli serialu). Prawie każdy serial tego typu ogląda mi się fajnie, bo aktorzy i aktorki mają idealne sylwetki. Zawsze po jednym odcinku dostaję kopa do działania i wręcz zeskakuję z kanapy. Nic samo przecież się nie zrobi. Jak to mówiła moja mama kiedy w dzieciństwie płakałam przy rozczesywaniu włosów "chcesz być piękna- musisz cierpieć". I tego się trzymajmy.
Nawet w tym teledysku są piękne sylwetki. Dokładnie na czasie 1:50. Ale oczywiście piosenkę też polecam, najlepiej słuchać ją na słuchawkach.
Do jutra kochani :*

środa, 28 sierpnia 2019

~1~

Witajcie kochani!
Dzisiejszy dzień był dla mnie masakryczny. Od rana niemiłosiernie bolała mnie głowa. Do tego temperatura 32 C w cieniu. Szło się ugotować.
W takie dni mój mózg wysiada. Chyba 5 razy próbowałam czytać, a raz oglądać serial i za każdym razem po kilku minutach orientowałam się że kompletnie nie rozumiem słów.
No i wyszło na to że dzisiaj nie robiłam praktycznie nic :/
BILANS:
Śniadanie: owsianka z jabłkiem i nektarynką (178kcal)
Przekąska1: ogórek małosolny, kapusta kiszona (53kcal)
Przekąska2: banan, arbuz (179kcal)
Obiad: 2 ziemniaki, kukurydza, kasza kuskus (326kcal)
Kolacja: borówki, śliwki, serek wiejski light (307kcal)
RAZEM: 1042 kcal
Aktywność: 1h spaceru, 15min tańca

Przynajmniej bilans wyszedł ok. Gdyby nie ten serek wiejski to byłby dziś dzień wegański, ale musiałam jakoś uzupełnić białko.
Powiem wam że nie mam już siły tłumaczyć rodzicom dlaczego nie chcę jeść czerwonego mięsa i smażonego mięsa. Jem tylko mięso białe lub ryby- wszystko to gotowane,na parze, grillowane lub pieczone.
Oni nie zrozumieją tego że brzydzi mnie tłuszcz wyciekający ze schabowych, a samo jedzenie czerwonego mięsa nie sprawia mi przyjemności. I jeszcze te argumenty: " jak byłaś mała to jakoś ci smakowało". Jak byłam mała to nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego co jem i czym jestem karmiona.
Trochę boli mnie to, że ich teksty odnośnie tego co jem zaczyna powtarzać mój brat. Ostatnio powtórzył to nawet przy mojej koleżance, kiedy nakładała lody to on: " no to nawet ty będziesz mogła zjeść bo jest bez mięsa". Nie rozumiem tego sposobu myślenia, że "prawdziwe mięso to schabowy albo smażone pulpety" i powinien jeść je każdy bo będzie miał niedobory. Ahhh dobra. Co bym pisała to i tak niczego nie zmieni. Będę jadła to co chcę i przyjmowała na siebie wszystkie komentarze ze strony najbliższych. Dam radę, będę silna.
Żeby nie było- kocham swoją rodzinę, ale myślę że każdy musi gdzieś wyrzucić z siebie to co go rani od wewnątrz.
Teraz jest burza i deszcz. Uwielbiam taką pogodę. Jest to poniekąd relax dla moich uszu. Wynagrodzenie całego beznadziejnego dnia.
Do jutra :*



wtorek, 27 sierpnia 2019

Co się dzieje???

Przegrałam.
Dieta się nie udała. Przez ostatnie dni nawet nie istniało coś takiego jak dieta.
Myślałam, że się poddam, że zrezygnuję ze wszystkiego, nawet z bloga. Wtedy zobaczyłam post Czarownicy. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję! <3 <3
Wracam z powrotem do gry. Tym razem silniejsza i z planem. Choć waga pokazuje 62 kg to nie czuję paniki. To jeszcze nie jest Game Over.
Założyłam zeszyt do zapisywania wszystkiego co zjem. W zeszłym roku to pomogło. Teraz też powinno. Zauważyłam, że zazwyczaj jem za dużo po prostu z nudy. Tak więc wypisałam sobie rzeczy którymi mogę odciągnąć moją uwagę od jedzenia:
-czytanie
-seriale
-anime
-filmy
-słuchanie muzyki
-yoga
-ćwiczenia na macie
-spacer
-jazda na rowerze
-jazda na rolkach
-gra na boisku
-medytacja
-planowanie kolejnego dnia, tygodnia itd.
-rysowanie
-gra na pianinie
-gra na gitarze
-pisanie (wiersze, piosenki, opowiadania- cokolwiek wpadnie mi do głowy)

Jest tego dużo- do wyboru do koloru. Ustaliłam także nagrody za określone cele.
61kg- owacje na stojąco ( czyli nic xd)
60kg- przypinki na plecak
59kg- 2 tom mangi Tokyo Ghoul
58kg- nowa roślinka do pokoju
57kg- eyeliner
56kg- coś z empika, max. 3 rzeczy

Gdy już osiągnę te wszystkie cele to może wymyślę kolejne? Zobaczy się.
Do mojej przyszłej klasy będzie chodzić modelka. Nie chcę wyglądać przy niej jak słonica.
Zważę się dopiero w niedzielę wieczorem i poniedziałek rano. Do tego czasu mam zamiar schudnąć chociaż 1,5 kg. Jutro dzień bez przetworzonej żywności. 100% natural.
Jeszcze raz dziękuję ci Czarownico (? chyba tak się to odmienia). Twój post zmienił mój cały dzień, a może nawet przyszłość.
Przepraszam za wszystko. Dziękuję za wszystko. Uwielbiam was wszystkich. Do jutra :***


wtorek, 20 sierpnia 2019

Znikam??

Hejka kochani!
Co do spotkania z moją klasą to było super :)) Poznałam dużo fajnych osób. Oczywiście jak zwykle nie zabrakło tzw. laleczek barbie i kena, ale cóż tacy ludzie chyba są wszędzie.  Może jak ich lepiej poznam to okażą się spoko.
Jak widzicie w tytule posta- znikam, ale tylko na 10 dni. Testuję nową dietę którą ułożył X ( nie mogę podać imienia ani kto to jest bo boję się że ta osoba może kiedyś to przeczytać i się skapnąć że to ja). Za 10 dni napiszę wam ile schudłam i co jadłam każdego dnia. Oczywiście będę odwiedzać wasze blogi bo dajecie mi mnóstwo motywacji ;*
Mam nadzieję że będziecie czekać. Trzymajcie się chudo:** - Zawsze chciałam to napisać 😂




niedziela, 18 sierpnia 2019

Optymizm

Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze jeżeli chodzi o moje samopoczucie.
Co do tego ile jadłam wczoraj i dzisiaj- ok.2200 kcal, czyli tyle ile mniej więcej wynosi moje zapotrzebowanie. Nie będę przechodzić teraz od razu do niskich bilansów, źle się przy nich czuję psychicznie, choć sama tego na początku nie dostrzegam.
Myślę że tak to jest, że kiedy jestem smutna, zła i na wszystkich pluję jadem przez dłuższy czas z powodu złego samopoczucia, to zaczynam się do tego przyzwyczajać i myśleć że taka jestem i nic tego nie zmieni. Nie chcę być taka. Chce codziennie móc się szczerze uśmiechnąć i spędzać miło czas z innymi osobami.
Będę się więcej ruszać i mam też w planach zacząć robić ćwiczenia, by skorygować moje koślawe kolana. Mam je po mojej mamie, ale może da się trochę oszukać geny?
Co do nocowania u kuzynki. Dobrze że musiałam tam pojechać. Ona się zmieniła na lepsze, dzięki czemu super się dogadywałyśmy. Potrzebowałam takiego babskiego wieczoru, gdzie robimy maseczki i oglądamy razem film, a później plotkujemy. Dzięki niej zobaczyłam także, że da się jeść normalnie i przy tym być bardzo szczupłą. Ona po prostu je wolno i bardzo dużo się rusza. Co chwilę musiałyśmy gdzieś się przejść, albo godzinami (oczywiście z przerwami) jeździłyśmy na rowerach.
Tak więc zrozumiałam że nie warto się tak źle nakręcać na wszystko. Co ma być to będzie i może nawet będzie fajne:)
Jutro idę po raz pierwszy spotkać się z moją nową klasą. Pojawię się tam uśmiechnięta, pogodna i otwarta na nowe znajomości. Będzie super. Już nie mogę się doczekać. Do następnego kochani :*

P.S. 3 lata temu byłam optymistką, która codziennie uśmiechała się po 100 razy i przynosiła radość wszystkim ludziom dookoła. Mam zamiar do tego wrócić, bo wtedy życie staje się dużo piękniejsze. <3






piątek, 16 sierpnia 2019

Koniec tygodnia, początek cierpienia

61,0 kg

To pewnie przez to że wczoraj wypiłam dużo wody. No czymś trzeba było popić tą czekoladę😂😭
Dzisiaj przyszedł do mnie "kolega", który jest typem osoby milczącej ( jeżeli tak to można nazwać).
Przykład:
JA: Co tam u ciebie, jak mijają wakacje?
ON: Dobrze.
No i tak to wyglądało przez 3 godziny. Opowiedziałam mu chyba połowę mojego życia, by nie było niezręcznej ciszy. Jestem wymęczona. Nie lubię takich spotkań. Zawsze myślałam że każdy człowiek jest w jakiś sposób ciekawy i ma coś do opowiedzenia, nawet głupią historię z dzieciństwa. A tu proszę, NIESPODZIANKA!
Jutro jadę do kuzynostwa na noc. Nie jestem z tego powodu szczęśliwa. Kiedyś posprzeczałam się z kuzynką. Zrobiła coś co w dorosłym życiu można by nazwać przestępstwem. Po roku milczenia to ja musiałam pierwsza wyciągnąć rękę na zgodę ( presja rodziny). Co prawda wybaczyłam jej i nie jestem na nią zła, ale już po prostu jej tak nie ufam i czuję się niekomfortowo przebywając z nią 24h.
Tak więc nie będę mogła jutro napisać posta, chyba że na telefonie? W ukryciu? Zobaczę.
Ona bardzo lubi niezdrowe jedzenie, a najbardziej chipsy. Postaram się ssać jednego tak długo, aż tego nie zauważy xd.
BILANS:
Śniadanie: owsianka (300kcal)
Przekąska: serek wiejski, banan (348kcal)
Obiad: ryż, sałata, sos warzywno- kurczakowy, arbuz (398kcal)
Kolacja: płatki z mlekiem, nektarynka, jogurt truskawkowy (383kcal)
RAZEM: 1429 kcal
Aktywność: 2h spaceru, 30 min na boisku, 3h gadania :P

Wczoraj znalazłam taki kanał na youtube. Filmiki na nim mają piękne ujęcia, pokazują życie inne od tego które znam na co dzień. Oglądając je czuję jakbym przenosiła się do innego, lepszego świata. Bez hałasu, przemocy, krzywdy, stresu i  wszystkich złych rzeczy. Do następnego :*

czwartek, 15 sierpnia 2019

Poprawa

61,0 kg

Jest lepiej niż wczoraj. Waga spada:)
Dzisiaj rano poszłam biegać. Zawsze przed bieganiem się stresuję, nie ma jakiegoś konkretnego powodu dlaczego. Tym razem było inaczej. Może było to spowodowane tym, że dzień wcześniej wieczorem medytowałam. Starałam się wyobrazić sobie siebie biegającą, zobaczyć że nie ma się czym stresować, że nie dzieje mi się krzywda, a wręcz przeciwnie można przy tym się nawet wyciszyć i "odpocząć" ( chodzi mi o psychiczny odpoczynek). I było tak jak to sobie dzień wcześniej wyobraziłam, było cudownie. Zdałam sobie sprawę jak ważna jest rozmowa z samym sobą, dbanie o swoją psychikę i poświęcanie więcej czasu osobie z którą tak naprawdę spędzamy każdą sekundę naszego życia. Niby 10 minut medytacji, a tyle plusów.
No to teraz dla zachowania równowagi w naturze przejdźmy do rzeczy gorszych😂
Znajomi wrócili z Anglii i jako prezent przywieźli, zarówno dla mnie jak i dla mojego brata, angielskie czekolady. I jak zwykle, kiedy mój mózg uzmysłowił sobie że zobaczył słodycze, najpierw zrobił, później pomyślał. Wliczyłam to do bilansu i, i tak jest mniejszy niż wczoraj, ale jednak moje uczulenie na kakao już daje o sobie znać. Obym w nocy nie podrapała się do krwi, tak jak to robiłam w dzieciństwie. Wiecie wtedy nie mogę kontrolować tego że to swędzi i się drapię :/

BILANS:
Śniadanie: owsianka (345kcal)
Przekąska: serek wiejski, czekolada (874kcal)
Obiad: ryż, sos z kurczakiem i warzywami, mizeria (269kcal)
Kolacja: jabłko, śliwki (90kcal)
RAZEM: 1577 kcal
Aktywność: 1h spaceru, 1h na boisku, bieganie
Bieganie: czas- 14,27min   dystans- 2,4km

Zainstalowałam sobie grę Candy Crush i jestem od niej wręcz uzależniona. Zauważyłam także że można w niej wysyłać wiadomości z pomocą do znajomych i chyba można też z nimi konkurować, o ile się nie mylę. Więc jeżeli ktoś z was w to gra, lub zacznie to nazywam się tam Minako ( czyli tak samo jak tutaj xd). Te wakacje są najgorszymi wakacjami w moim życiu, więc trzeba sobie umilić chociaż te ostatnie dni.
Wstawiam wam piosenkę przy której zawsze mam dreszcze, albo chce mi się płakać- zwłaszcza gdy słucham jej na słuchawkach.
Do jutra :*

Cudownaaaaa <3 <3 <3

środa, 14 sierpnia 2019

Od nowa i wciąż od nowa

61,7 kg

Czy jestem przerażona?
TAK.
Jakiś czas temu było 2kg mniej. No trudno.
Dziś rano miał być trening. Jak zwykle matka natura miała swoje plany i postanowiła zafundować mi wielką ulewę (dziękuję:).
Tak więc 2h sprzątałam szafę, by się nie nudzić, a i tak nie sprzątnęłam jej w całości. Myślę że niebawem dokopię się do Narnii xD.
Z rzeczy nowych, kupiłam sobie plecak do szkoły z firmy Fjallraven Kanken i jest przecudny. Mimo tego, że wydaje się mały, to ma dużo miejsca i mieszczą się do niego wszystkie potrzebne rzeczy.
Do bycia typową "American girl" brakuje mi jeszcze tylko macbooka, lecz aktualnie nie stać mnie na taki wydatek ( może w przyszłości go kupię?).
Zaczęłam także oglądać razem z bratem serial "the walking dead". Póki co jest ok. Mój brat oczywiście jest zafascynowany no bo ZOMBIEEE ;D a ja się cieszę z tego, że spędzamy razem więcej czasu, nawet jeżeli ma to być tylko siedzenie przed ekranem.
Jutro planuję pobiegać z samego rana, chociaż niezbyt to lubię. Postaram się wyluzować i cieszyć chwilą. Gdzieś ostatnio widziałam taki cytat, by nie czekać do następnych wakacji, nowego roku itp., bo życie trzeba przeżyć, a nie przeczekać. Tak więc kierujmy się tą myślą!

BILANS:
Śniadanie: owsianka (394kcal)
Przekąska: śliwki, jogurt 7 zbóż (167kcal)
Obiad: ryż, sałatka warzywna, arbuz (606kcal)
Kolacja: banan, jabłko, serek wiejski, jogurt jagodowy (517kcal)
RAZEM: 1684 kcal
Aktywność: 1h spaceru, 15 min tańczenia, 15 min piłka nożna, 6km na rolkach

Bilans wyszedł taki wysoki, ponieważ przez ok. tydzień jadłam po 2500- 3000 kcal. Będę stopniowo obkurczać żołądek, by nie dostawać napadów.
Do jutra :*

wtorek, 13 sierpnia 2019

18 dni do końca

Oczywiście tytuł nawiązuje tylko do końca wakacji- bo mam nadzieję że nie bloga;)
Co do ostatnich wydarzeń. Dzisiaj byłam na pogrzebie. Poczułam że tej osoby już nie ma gdy dotknęłam jej zimnej ręki, lecz wiem że w zaświatach, lub przyszłym życiu ( tak wierzę w reinkarnację) będzie tej osobie lepiej. Czas w samotności, tylko z własnymi myślami, dobrze mi zrobił. Wiecie, czasami trzeba porozmawiać z kimś mądrym😂.
Teraz tak na poważnie. Dieta. Ehhhh no tak😅
Nie pilnowałam ile jem i co jem przez ostatnie dni. Nie ważyłam się, ale czuję że przytyłam, czyli znowu zawaliłam (chyba).
Jutro rano zrobię trening, tak by się porządnie wymęczyć. Będę jeść wolniej, mniej. Zainspiruję się wróbelkami i będę dziobać jedzenie tak samo jak one. Ostatnio widziałam dużo ładnych, chudych osób i było mi wstyd wogle koło nich stać. Trzeba to zmienić. Zaraz teraz.
Jutro podaję wagę, nawet jeżeli będzie dużo więcej. Codziennie będę podawać wagę i bilanse.
To wstyd że założyłam bloga na początku wakacji, jest już prawie koniec, a ja co chwilę się cofam.
Chociaż może to tylko po to, by wziąć rozbieg?

Wracam bo nie mogę przetrwać bez bloga. Czuję się niepełna gdy tu nie piszę.
Dziękuję wam za każdy komentarz, za każde słowo współczucia i wsparcia. Wszystko czytam i zarazem czuję jak rośnie mi serce. Jesteście wspaniali <3